sobota, 10 lutego 2018

Konikopunkcja i co dalej ?

Codziennością zespołów Państwowego Ratownictwa Medycznego jest zderzenie się z sytuacją tzw. „trudnych przypadków” a w związku z tym trudnych wyborów w zastosowaniu jak najbardziej odpowiednich czynności medycznych. Rozporządzenie Ministra Zdrowia z dn.20 kwietnia 2016r. „W sprawie medycznych czynności ratunkowych i świadczeń zdrowotnych innych niż medyczne czynności ratunkowe, które mogą być udzielane przez ratownika medycznego” narzuca ratownikom medycznym obowiązek stosowania wszelkich dopuszczonych powyższym rozporządzeniem zabiegów medycznych w celu ratowania ludzkiego życia.

Istnieje jednak kilka zabiegów, które w praktyce są nadal bardzo rzadko stosowane lub w ogóle nie są wykorzystywane. Dlaczego ? Otóż głównie ze względu na ograniczone wyposażenie ZRM-ów oraz niewystarczający dostęp do wiedzy praktycznej. Jednym z takich zabiegów jest konikopunkcja.


Konikopunkcja to inwazyjny zabieg polegający na nakłuciu więzadła pierścienno-tarczowego i wprowadzeniu do tchawicy odpowiedniej rurki w celu prawidłowej wentylacji pacjenta. Tożsamym zabiegiem jest konikotomia. Różnicę stanowią tu techniczne aspekty wykonywania zabiegu, tj. wykorzystywane przyrządy oraz sposób penetracji tkanek więzadła (nakłucie lub nacięcie). Z definicji konikopunkcja ma polegać na czasowej oksygenacji pacjenta do ok. 30-40 minut do czasu wykonania intubacji lub tracheotomii. Podobnie w konikotomii tylko zamiast nakłucia stosuje się nacięcie więzadła pierścienno-tarczowego, zamiast kaniuli wprowadza się rurkę intubacyjną z mankietem o przekroju 6 mm, która umożliwia efektywną wentylację, również dodatnimi ciśnieniami.


Na czym zatem polega technika wykonania zabiegu ?

Zarówno w konikopunkcji jak i konikotomii podstawowym przyrządem służącym do lokalizacji więzadła pierścienno-tarczowego jest skalpel chirurgiczny najlepiej z rękojeścią. Od jakiegoś czasu producenci sprzętu medycznego mają do zaproponowania gotowe zestawy do konikopunkcji, które przypominają swoją budową rurkę tracheostomijną, średnice rurek w takich zestawach wynoszą od 4mm(Quichtrach) do 6mm(Pertrach, PCK Portex) i stanowią dużo lepszą propozycję aniżeli kaniula dożylna o przekroju 2mm, w dodatku umożliwiają pełną wentylację a nie tylko czasową oksygenację.


KONIKOPUNKCJA przyrządy i etapy działania:

Przyrządy:

-środki do dezynfekcji skóry pacjenta

-jałowe rękawice, środki ochrony własnej: okulary, maska ochronna

-skalpel chirurgiczny

-gotowy zestaw do konikopunkcji (Quicktrach, Pertrach, PCK) lub prowizoryczny (kaniula G14, strzykawka, końcówka rurki intubacyjnej) 

                                                    (Zestaw prowizoryczny)
Etapy działania:

1) ustabilizowanie tchawicy palcami niedominującej ręki oraz zlokalizowanie palcem wskazującym więzadła pierścienno-tarczowego (jest to najcieńsza błona w obrębie tkanek tchawicy, łatwa do penetracji). Więzadło to znajduje się pomiędzy chrząstka tarczowatą czyli popularnym jabłkiem Adama a chrząstką pierścieniowatą, która znajduje się ok. 2-3 cm poniżej (w kierunku nóg).

2) nacięcie wzdłużne skalpelem skóry pomiędzy jabłkiem Adama a chrząstką pierścieniowatą 

3) zlokalizowanie palcem wskazującym błony więzadła (w wykonanym nacięciu) i nakłucie

4) wprowadzenie zestawu i usunięcie mandrynu

5) stabilizacja rurki, jeśli rurka z mankietem uszczelnienie mankietu powietrzem ze strzykawki.

KONIKOTOMIA przyrządy i etapy działania:

Przyrządy:

-środki do dezynfekcji skóry

-jałowe rękawice, środki ochrony własnej: okulary, maska ochronna

-skalpel chirurgiczny

-długa prowadnica typu bougie

-rurka intubacyjna rozmiar 6 mm

-stabilizator rurki

Etapy działania:

1) ustabilizowanie tchawicy palcami niedominującej ręki oraz zlokalizowanie palcem wskazującym więzadła pierścienno-tarczowego. Więzadło to znajduje się pomiędzy chrząstka tarczowatą czyli popularnym jabłkiem Adama a chrząstką pierścieniowatą, która znajduje się 2-3 cm poniżej (w kierunku nóg).

2) nacięcie wzdłużne skalpelem skóry pomiędzy jabłkiem Adama a chrząstką pierścieniowatą 

3) w wykonanym nacięciu zlokalizowanie palcem wskazującym błony więzadła i wykonanie krótkiego nacięcia poprzecznego o szerokości nie więcej jak 1 cm, w praktyce jest to dosłownie włożenie i usunięcie skalpela. 

4) w wykonanym otworze umieszczenie palca wskazującego

5) wprowadzenie długiej prowadnicy typu bougie a następnie rurki intubacyjnej o rozmiarze 6 mm do momentu schowania się mankietu 2-3 cm, usunięcie prowadnicy, uszczelnienie i ustabilizowanie rurki.

Jakie wskazania odnośnie stanu pacjenta obligują nas do wykonania w/w zabiegów?

Zabiegi te należy rozważyć w wyjątkowych stanach zagrożenia życia, gdzie niemożliwa jest: intubacja dotchawicza lub wentylacja za pomocą maski twarzowej, nadgłośniowych przyrządów typu LMA, I-GEL. Są to przypadki takie jak:

- masywne obrzęki w obrębie górnych dróg oddechowych

- ciężkie termiczne lub chemiczne poparzenia górnych dróg oddechowych

-uszkodzenia mechaniczne w obrębie górnych dróg oddechowych np. przy próbach samobójczych w skutek zadzierzgnięcia przez powieszenie, lub w skutek duszenia przez osobę trzecią.

- masywne urazy twarzoczaszki, które dodatkowo mogą spowodować zachłyśnięcie krwią.

- niedrożność w drogach oddechowych spowodowana ciałem obcym.

Trudności w wykonaniu zabiegu i przeciwwskazania.

Z uwagi na fakt, iż zabiegi te stosuje się niezwykle rzadko w warunkach ZRM, podstawowym problemem ratownika medycznego przy ich wykonaniu jest strach i brak wiedzy. Rzeczywistym problemem mogą być pacjenci z otyłością, z grubą i krótką szyją które to cechy mogą powodować problemy ze zlokalizowaniem więzadła pierścienno-tarczowego. 

Warto zaznaczyć, że zabiegi te powinny być stosowane osób powyżej 12 r.ż., gdyż u młodszych pacjentów lokalizacja więzadła może sprawić dużo trudności, a u niemowląt jest ono praktycznie niewyczuwalne.

Bezpieczeństwo pacjenta oraz powikłania zabiegu.

W przypadku gotowych zestawów do konikopunkcji niektórzy producenci dopuszczają pośrednie nakłucie więzadła pierścienno-tarczowego poprzez skórę (Quicktrach, Pertrach), inni jak PCK Portex zalecają nacięcie skóry a następnie bezpośrednie nakłucie więzadła igłą. Co w takim wypadku, bezpośrednie nakłucie czy nacięcie jest bezpieczniejsze dla pacjenta i jakie mogą być powikłania? 

Zanim przystąpimy do tego zabiegu należy być przede wszystkim dobrze przygotowanym merytorycznie, musimy pamiętać, że są to zabiegi inwazyjne które powodują istotne naruszenie tkanek pacjenta.

W przypadku pośredniego nakłucia więzadła przez skórę wymagane jest użycie siły i precyzji, należy zachować ostrożność aby po przebiciu skóry igła nie ześlizgnęła się z toru wkłucia i nie uszkodziła naczyń krwionośnych na poziomie tarczycy ponieważ może to wywołać krwotok, który utrudni dalsze działania. Natomiast małoefektywna wentylacja przy pomocy prowizorycznego zestawu z kaniulą dożylną, może spowodować barotraumę płuc,

Przypadek:

Pacjent lat 40 będąc w ogródku piwnym wypija napój, w którym pływa pszczoła. Nieświadomie bierze łyk napoju z owadem. Podczas przełykania dochodzi do użądlenia w obrębie jamy ustnej/gardła. Konsekwencją jest masywny obrzęk w obrębie górnych dróg oddechowych i zatrzymanie oddechu. 

Przybyły na miejsce zespół P zastaje pacjenta nieprzytomnego, w głębokiej hipoksji z zachowanym krążeniem. Zespół S dojedzie za ok. 30 minut. Jedynym zabiegiem, który umożliwi resuscytację oddechową jest konikopunkcja lub konikotomia.

Czy zespół potrafi go wykonać do czasu przyjazdu zespołu S?

Na to pytanie musi sobie odpowiedzieć każdy kto decydując się na pracę w zespołach Państwowego Ratownictwa Medycznego świadomie wziął odpowiedzialność za ludzkie życie.

W dobie coraz mniejszej ilości zespołów specjalistycznych czas oczekiwania na pomoc lekarza z S-ki nieubłaganie się wydłuża, to niesie za sobą konieczność posiadania przez ratowników medycznych umiejętności w wykonywaniu zabiegów takich jak konikopunkcja lub konikotomia.

Musimy również pamiętać, że zaniechanie wykonania tych zabiegów w przypadkach wymagających ich zastosowania mogą nieść za sobą konsekwencje prawne z  art. 162 kk. 

Video instruktażowe:

Więzadło pierścienno-tarczowe (polecam kanał YouTube: VUMC Emergency Medicine):



PCK Portex gotowy zestaw do konikotomii:


Konikotomia:


Quicktrach gotowy zestaw do konikopunkcji:


Pertrach gotowy zestaw do konikopunkcji:


https://youtu.be/fW8Rlk_GOSc

Autor: rat. med. Piotr Kluska

sobota, 3 lutego 2018

Kto to jest Turbo Ratownik ? Zobacz odpowiedzi użytkowników !

Coraz częściej czytając komentarze pod postami na stronie fcb można spotkać słowo Turbo Ratownik w kontekście pozytywnym jak i negatywnym. Dlatego pewnego dnia zadałem pytanie na łamach profilu społecznościowego do kolegów i koleżanek - jaka to jest osoba ? Odpowiedzi było mnóstwo - można wywnioskować że takie nazewnictwo działa na Ratownika jak płachta na byka ale czy zawsze :) ? 

Ciężko będzie znaleźć idealne pojęcie pasujące do terminologii TURBO RATOWNIK :) 

Przed wami niektóre cytowane pojęcia użytkowników (pisownia oryginalna) : 

"Turboratownik to ktoś kto zabiera ze sobą multum sprzętu i zero talentu. Ktoś kto obladowuje się jak choinka duperelami jednak w razie potrzeby i tak nie potrafi z tego sprzętu skorzystać. We Wrocławiu od lat obowiązuje zasada multum sprzętu zero talentu a to przecież o naszą wiedzę umiejętności i czasami twórczość ludową chodzi"  Aleksander. S

--------------------------------------------------------

"Często działa to odwrotnie, ludzie którzy mają w du*ie swoją robotę wołają turbo na tych, którzy mocniej się angażują i usprawniają sobie pracę przez wspomniany wyżej sprzęt. Obwieszanie się szpejem, którego i tak się nie wykorzysta/nie umie się go wykorzystać, jest rzeczywiście bez sensu, ale jeżeli np. nerka z najczęściej używanymi materiałami może mi pomóc, to nie widzę niczego złego w jej noszeniu" Artur. G

--------------------------------------------------------

"Termin często stosowany przez wypalonych i niezadowolonych z życia ratowników. Stosowany wobec osób, które inwestują własne środki w zakup sprzętu dodatkowego np. staz taktycznych, nożyczek Leatherman, itp., osób, które posądza się o brak wiedzy i umiejętności, ze względu na nadmierny entuzjazm i chęć bycia przygotowanym na wiele scenariuszy, optymalizujacych swoją pracę. Turbo ratownika, w negatywnym tego określenia znaczeniu, poznasz po tym jak się zachowuje w pracy, a nie patrząc na wyposażenie jego kamizelki." Kacper.P

--------------------------------------------------------

"Turbol to ten typ człowieka który jest w stanie podświadomie przedłożyć dobro pacjenta, żeby pokazać umiejętności w celu karmienia ego. Komplikuje czynności, kombinuje niczym dr. Hause, w prostym przypadku opóźnia wyjazd lub stosuje niepotrzebnie masę leków dlatego, że umie i może. Takich dzielimy jeszcze na dwa rodzaje. Tych co po za ego mają wiedzę i takich którzy w zasadzie nic nie potrafią po za cytowaniem książek. Ten pierwszy jest mniej niebezpieczny bo w niektórych skrajnych sytuacjach jego wady można zamienić w zaletę. Np. Wypadek masowy. Ten drugi to najgorsza zmora ratownictwa, oczytany, mądry by się wydawało a w stresie, na wyjeździe niekomunikatywny kombinujacy i stawiający absurdalne rozpoznania. To dla mnie znaczy turbo ratownik. Lepiej być dobrym szarakiem, robić swoje, umieć dogadać się z pacjentem i zespołem niż być takim przemadrzalym dupkiem, który w kaszlu będzie szukał obrzęku płuc aby tylko móc się wykazać." Adrian.F

--------------------------------------------------------

"A jak dla mnie samej turbo to nie choinka wyobwieszana sprzętem, którego w dużej mierze albo się boi użyć albo nie użyje bo jest mu to zbędne. Człowiekowi temu brakuje przedewszystkim POKORY i nie potrafi pracować w ekipie! Turbo zależy od usposobienia. To taki typ, który wie najlepiej, "ty człowieku się odsuń bo nie zrobisz tego jak ja! Kto jak nie ja?! Jestem po prostu debeściak , oooo i nikt z was mi nie dorówna!". Turbo to taki właśnie gość, reszta pocziwych ratowniczek i ratowników to matoły, bo ciągle się uczą a on nie musi, gdyż cały rozum zjadł na turbo akcjach wyssanych z palca opowiedziaych znajomym przy piwie, bądź kawie. Sylwia.J

--------------------------------------------------------

"Turbo ratownik to ktoś,kto pomylił swoje "powołanie" i zamiast zrobić sobie studia lekarskie to zrobił 2 letnia szkole policealna po to aby za chwilę zrobic 3 letnie studia z licencjatem na kierunku ratownictwa a później magistra ze zdrowia publicznego.....  👍 Achas... Znam też takich,co i doktorat zrobili i na pieczatce mają piękne tytuły.... :-) Ale to i tak nie zmienia faktu że są Ratownikami Medycznymi, a nader często zachowują się i mądrują jak "doktory" 😂 A płaca takiego ratowika po studium dwu letnim, a takiego z tytułem magistra czy doktora różni się aż o 50 zl..... 👍 Bandzwolizm jak dla mnie i turbo medycy" Przemysław. S

--------------------------------------------------------

"Jeśli napchane ma szpeju, naszywke dont shoot paramedic, piętnaście staz zaczepionych na molle obok dwunastu opasek zaciskowych, a panikuje, gdy pacjent ma ciśnienie 90/50. Wtedy to turbol." Karol.W

--------------------------------------------------------

"Turbo Ratownik, to złośliwa nazwa człowieka, który wie więcej, chce więcej. Wykorzystuje nabytą w procesie kształcenia i w procesie samokształcenia wiedzę. Śledzi i nadąża za najnowszą wiedzą w dziedzinie RM. Nie ma problemu z wdrażaniem nabytej wiedzy, Jest dobry merytorycznie i praktycznie. Za którym nie nadąża cała złośliwa reszta kolegów, którzy cieszą się że maja pracę. Nazwa sama w sobie jest głupia i krzywdząca." Maciej. J

--------------------------------------------------------

"Turbo rat.- dla mnie i kolegow oznaczal ratownika pracujacego krotko w zawodzie ale podwazajacego wiedze i doswiadczenie innych wspolpracownikow oraz spotykanych lekarzy, pieleg. ratownikow. Jestem turbo wszystko wiem lepiej,mam zajebista wypchana kamizelke jestem jak batman😉gdy wjezdzam na sor to czerwony dywan powinien czekac" Aga.M

--------------------------------------------------------

"Turbotatownik - kupa sprzętu mało talentu za 12 zł na godzinę" Tomek.L

--------------------------------------------------------
"Turbo ten co ma dużo na sobie,ale mało w głowie "Łukasz.M

--------------------------------------------------------

"Kiedyś Turboratownik to była osoba świeżo po szkole posiadająca wiedzę teoretyczną jakąś tam. Przychodziła do pracy i nagle zderzala się z rzeczywistością (nie wypadki ,zawały itd ale sraczka ból brzucha kaszel oraz hit.. zle samopoczucie)Mimo to wydawało jej się że jest mistrzem w tym co robi ,wie wszystko i na wszystko zna odpowiedź. To był Turboratownik. Nie kamizelka sprzęt samoksztalcenie go robilo ,ale brak samokrytycyzmu i przekonanie o tym ,że po szkole z dyplomem w łapie jest się bogiem. Po kilku latach pracy większość takich osób "ochlonela" i jest dobrymi ratownikami znajacymi swoje dobre strony i swoje słabości oraz posiadającymi świadomość chyba najważniejsza w naszym zawodzie... świadomość tego że będziemy zaskakiwani aż do ostatnich dni naszej pracy. To tak w skrócie gdyż temat rzeka... pozdro Kuba." Janusz.F

--------------------------------------------------------

"Nie turbo to taki. Gdzieś dzwoni ale nie wiem za bardzo gdzie. EKG a po mi to znać nie jestem kardiologiem. Najnowsze wytyczne a po co kiedyś była MONA i było dobrze. A tak ogólnie to jakoś to będzie szybko szybko swiatło dźwięki i do szpitala. " Sebastian. D

--------------------------------------------------------

"Turbo to taki , który wchodząc jeszcze nie pytawszy co się stało już poucza ,że wezwanie bezpodstawne i daje tzw dobre rady, na zwracanie sie per panie doktorze udaje, że nie słyszy, podaje /wał/ leki spoza listy mówiąc, że on się nie boi prokuratora a na pytanie dlaczego podął ten lek to jako wskazanie odpowiedź bo d rXX tak robi, nie zapłaci pełnej kwoty za kurs z góry bo....nie wie czy go zda....., na zwrócenie w 4-y oczy uwagi że trochę nie ,,teges" - pani się do mnie dopierd.... poucza innych a sam nie rozróżnia Kalium od Calcium czy Codaronu od Corhydronu I oczywiście zawsze dojeżdża do pracy w pełnym umundurowaniu lub co najmniej rozwieszona kurtka na przednim siedzeniu.. Rozdziela pracę czyli dochtor i tak nic nie umie no ale ewentualnie może w SOR, piguły do mycia dup no i ja pan życia i śmierci..." Maja.B
--------------------------------------------------------

Czy teraz już jesteśmy w stanie podać ostateczne pojęcia TURBO RATOWNIKA ? które będzie uniwersalne do wszystkich opisanych pojęć przez użytkowników :) ? 

PAMIĘTAJCIE co złego to nie MY - DON'T SHOOT PARAMEDIC :)! 




niedziela, 21 stycznia 2018

Ratowniku ! czas zadbać o swoje bezpieczeństwo !

Wypadek komunikacyjny, zawał, udar - gdy zagrożone jest życie, liczy się przede wszystkim czas oraz szybka i sprawna pomoc medyczna. W wielu sytuacjach pierwszą osobą, która może nam pomóc w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia, jest ratownik medyczny. Powstał dedykowany pakiet ubezpieczeń Hestia Ratownikom których intencją jest zapewnienie najlepszej możliwej ochrony ubezpieczeniowej poprzez negocjowanie najkorzystniejszych warunków ubezpieczeń dostępnych na rynku. Rekomendowany przez Polską Radę Ratowników Medycznych autorski program ubezpieczenia w STU Ergo Hestia SA wychodzi naprzeciw oczekiwaniom ratowników. - Polecam serdecznie Jakub Nelle ! 

 

Odpowiedzialność cywilna ratowników i dyspozytorów medycznych.

W ramach ubezpieczenia ERGO Hestia gwarantuje ochronę ratowników i dyspozytorów medycznych w zakresie odpowiedzialności cywilnej za szkody osobowe lub szkody w mieniu wyrządzone pacjentowi w trakcie udzielania pomocy. Ochroną objęte są również szkody w powierzonym sprzęcie medycznym powstałe w związku z wykonywaniem czynności zawodowych. Ratownik jest również zabezpieczony na wypadek utraty, zniszczenia lub uszkodzenia mienia poszkodowanego. 

Ubezpieczenie obejmuje szeroką ochroną sytuacje takie jak np. roszczenia poszkodowanego związanego ze złamaniem mu żeber podczas prowadzenia akcji resuscytacji krążeniowo-oddechowej czy szkody w powierzonym przez jednostkę pogotowia  sprzęcie, np. karetce pogotowia czy sprzęcie medycznym.

Wychodząc naprzeciw potrzebom ratowników i dyspozytorów medycznych, program został rozszerzony o klauzulę naruszenia dóbr osobistych pacjenta. Klauzula ta chroni ratownika i dyspozytora medycznego w przypadku roszczenia poszkodowanego, np.: w sytuacji niedopuszczenia
do niego najbliższej rodziny lub kiedy w sytuacji stresowej ratownik urazi godność poszkodowanego czy w obecności osób trzecich wypowie się na temat stanu zdrowia pacjenta.

Program został rozszerzony również o klauzulę pomocy psychologicznej/psychiatrycznej dla ratowników i dyspozytorów medycznych. W ramach tej klauzuli ochroną objęte są koszty porad u psychologa lub psychiatry.

Praca ratownika medycznego jest wykonywana w dużym stresie i w bezpośrednim kontakcie z cierpiącymi poszkodowanymi. Ciągłe napięcie może powodować u ratownika zaburzenia zdrowotne w postaci depresji czy wypalenia zawodowego, które wymagają podjęcia natychmiastowego leczenia psychologicznego lub psychiatrycznego. Dzięki ubezpieczeniu ERGO Hestii koszty takiego leczenia zostaną pokryte przez ubezpieczyciela.

NNW ratownika i dyspozytora medycznego – Bezpieczna przyszłość

To kolejny element programu ochrony ubezpieczeniowej dla ratowników medycznych. Ubezpieczenie NNW zapewnia pomoc finansową w razie uszkodzenia ciała, rozstroju zdrowia lub śmierci. Ratownik samodzielnie określa zakres ubezpieczenia, świadczeń i wariant wypłaty odszkodowania.

Ubezpieczenie NNW gwarantuje następujące świadczenia podstawowe:

• w przypadku śmierci w wyniku nieszczęśliwego wypadku: 100% sumy ubezpieczenia,

• z tytułu trwałego uszczerbku na zdrowiu: 1% sumy ubezpieczenia za każdy 1% uszczerbku,

• jednorazowe świadczenie z tytułu trwałej utraty zdolności do wykonywania pracy: 100% sumy ubezpieczenia,

• zwrot kosztów: nabycia środków pomocniczych, protez i innych przedmiotów ortopedycznych, przeszkolenia zawodowego inwalidów, odbudowy stomatologicznej zębów.

•  Ubezpieczenie działa zarówno podczas wykonywania czynności zawodowych w pracy, w drodze do i z pracy jak również w życiu prywatnym.

• Ochrona 24 h na dobę w kraju i zagranicą.

Zakres świadczeń podstawowych można rozszerzyć o:

• ubezpieczenie na wypadek HIV i/lub WZW, (Warunkiem uzyskania świadczeń z Umowy ubezpieczenia jest niezwłoczne, nie później niż w ciągu trzech dni, wszczęcie po Niezamierzonym kontakcie z płynami ustrojowymi Procedury poekspozycyjnej oraz przestrzeganie przez Ubezpieczonego jej postanowień. Interpretacja STU Ergo Hestia SA: W przypadku gdy podczas badania okresowego okaże się, że ratownik został zakażony, a nie miał wiedzy kiedy do zakażenia mogło dojść, a poprzednie badania wskazywały brak zakażenia – ochrona ubezpieczeniowa istnieje bez względu na moment powstania zakażenia.)

• ubezpieczenie na wypadek całkowitej okresowej niezdolności do wykonywania zawodu ratownika medycznego. (Program przeznaczony dla osób na tzw. „kontraktach”. Zasiłek wypłacany zarówno w następstwie nieszczęśliwego wypadku jak również po chorobie. Ubezpieczenie z przeznaczeniem dla osób, które posiadają aktualne kwalifikacje ratownika medycznego obejmujące czynności zawodowe, przez które rozumie się wykonywanie określonego w przepisach prawa zawodu lub funkcji ratownika, czynności lub działań ratowniczych oraz uzyskuje w Polsce regularne przychody z tego tytułu (stały przychód przy założeniu, że przerwa trwa nie dłużej niż 3 miesiące).

• naruszenie nietykalności cielesnej ratownika (W przypadku naruszenia nietykalności cielesnej na ratowniku/dyspozytorze medycznych ciąży obowiązek: a. niezwłocznego powiadomienia Policji o zaistniałym zdarzeniu, b. dostarczenia Ubezpieczycielowi pisemnego poświadczenia Policji o fakcie zgłoszenia zdarzenia. c. poddania się obdukcji lekarskiej po zdarzenia potwierdzającej skutki napaści oraz przedstawienia jej wyników. )

Ubezpieczenie ochrony prawnej

W zawodzie ratownika i dyspozytora medycznego zdarzają się sytuacje, w których niezbędna jest pomoc prawnika. Ubezpieczenie ERGO Hestii przewiduje taką ewentualność i w zależności od wariantu oferuje świadczenia w razie:

• potrzeby uzyskania informacji prawnej,

• dochodzenia lub obrony przed roszczeniem odszkodowawczym z tytułu wyrządzonej szkody powstałej w związku z wykonywaniem czynności zawodowych w zakresie odpowiedzialności deliktowej oraz odpowiedzialności kontraktowej,

• obrony przed sądem i udziału jako oskarżyciel prywatny lub oskarżyciel posiłkowy w postępowaniach karnych lub w sprawach o wykroczenie, z tytułu naruszenia lub podejrzenia o naruszenie przepisów dotyczących przestępstw związanych z wykonywaniem czynności zawodowych,

• umów związanych z pojazdem mechanicznym wykorzystywanym w celu wykonywania czynności zawodowych

Ochrona prawna w ramach ubezpieczenia ERGO Hestii jest rozszerzona również o życie prywatne ratownika. Ten innowacyjny dodatek zapewnia pomoc prawną ubezpieczonemu, nawet gdy nie jest ona związana z wykonywaniem czynności zawodowych.

Ratowniku/Dyspozytorze to nie wszystko zapoznaj się z naszą szczegółową ofertą już teraz ! 

W celu zawarcia umowy ubezpieczenia należy wypełnić wniosek ubezpieczeniowy przedstawiony w linku powyżej uzupełniając wszystkie wymagane pola. Należy zaakceptować wszystkie oświadczenia zawarte w wniosku, a następnie zatwierdzić przyciskiem "zapisz wniosek". Pojawi się kolejne okno "Wniosek został zapisany". Następny krok, to przejście do pozycji "Pobierz polisę". Uwaga: Każda polisa posiada indywidualny kod kreskowy, a także indywidualny numer konta, na który należy dokonać opłaty za polisę w terminie 14 dni.

Polisę zawieramy przez Internet – nie ma możliwości zakupienia jej w oddziale stacjonarnym.

Jeżeli Państwo mają pytania dotyczące ubezpieczeń prosimy o kontakt:

Krzysztof Michna
PWS Konstanta S.A.
Tel. 33/ 815 70 52, kom. 662 246 207
Pn. – pt.  w godzinach 8:00-16:00

e-mail: k.michna@pwskonstanta.pl

Julita Warszawska
PWS Konstanta SA
Tel. 52/376 04 40; 41  kom. 660 735 940
Pn. – pt.  w godzinach 8:00-16:00


Szkody należy zgłaszać niezwłocznie nie później niż w ciągu 5 dni od powstania wypadku na Infolinię !


Numery infolinii: 801 107 107 lub 58 555 5 555,  www.ergohestia.pl

środa, 17 stycznia 2018

RETTUNGSDIENST – czyli wszystko o Ratownictwie Medycznym w Niemczech.

RETTUNGSDIENST – Ratownictwo medyczne w Niemczech

Dbając o ścisłość informacji długo zajęło mi napisanie tego tekstu i mam nadzieję, że was zainteresuje. Na pewno zaciekawi to osoby, które rozważają wyjazd do Niemiec i chciałyby podjąć tutaj pracę w pogotowiu. Od razu mogę powiedzieć, że to nie jest takie łatwe ponieważ w Niemczech większość zawodów i tzw. „papierków“ nie jest uznawana, lub trzeba ukończyć dodatkowe szkolenia i zdać niemieckie egzaminy, żeby dostać pozwolenie na wykonywanie danego zawodu. Do tego dochodzi dobra, a w przypadku ratownictwa najlepiej płynna znajomość języka niemieckiego. Poza tym w każdym z 16 „Landów“ jest trochę inaczej. Różnice widać także w ratownictwie.
Starałem się jak najbardziej szczegółowo opisać jak działa ratownictwo medyczne w Niemczech. Skupiłem się tylko na największych i najważniejszych częściach systemu.

Nie porównuję tutaj polskiego i niemieckiego ratownictwa medycznego, bo poprostu o PRM wiem niewiele, jednakże mam wrażenie, że polscy RM są lepiej wykształceni i są w lepszej sytuacji prawnej. Od dłuższego czasu jestem członkiem grupy na FB „Ratownictwo Medyczne - łączy nas wspólna pasja“, informuję się z innych źródeł na temat ratownictwa w Polsce i na świecie i widzę różnice, które nie dają mi spokoju. 

Właśnie dlatego też napisałem ten tekst; żeby trochę dać upust mojej frustracji :) Mimo to starałem się być obiektywny i neutralny. Sami porównajcie i oceńcie. Cieszyłbym się na wasz feedback i chętnie odpowiem na wasze pytania!



STOPNIE I WYKSZTAŁCENIE

Stopnie w szeroko pojętym ratownictwie medycznym w Niemczech:

Sanitätshelfer (SH)

Szkolenie trwa od 24 do 48 godzin i kończy się egzaminem pisemnym (ok. 30 pytań) oraz praktycznym: podstawowa reanimacja. SH powinien potrafić reanimować, założyć opatrunek uciskowy, użyć AED… Osoby takie biorą na przykład udział w zabezpieczaniach imprez masowych. W niektórych Landach mogą pracować jako kierowcy karetek transportowych (KTW).

Rettungshelfer (RH)

Szkolenie trwa zazwyczaj 3 tygodnie i kończy się egzaminem pisemnym, praktycznym (1 zadanie; np.: zdjęcie kasku nieprzytomnego motocyklisty, opatrunek uciskowy, lub unieruchomienie złamania kończyny, zmierzenie ciśnienia tętniczego itp.) i ustnym (2 tematy. Przykład: anatomia dróg oddechowych, patofizjologia zawału serca). Osoby z tą kwalifikacją mogą pracować jako kierowcy karetek transportowych (KTW). W kilku Landach wydłuża się szkolenie o kilka godzin i dołącza do tego praktykę w karetce ratunkowej. Wtedy taka osoba może też pracować jako kierowca karetki ratunkowej (RTW).

Po ukończeniu 160 h praktyk w karetce ratunkowej (RTW) i 160 h praktyk w SORze, intensywnej terapii lub oddziale anestezjologii, oraz tygodniowym kursie powtórkowym RH może podejść do kolejnego egzaminu składającego się z części pisemnej, ustnej (4 tematy) i praktycznej (2 przypadki). Po pozytywnym ukończeniu otrzymuje świadectwo Rettungssanitäter (RS)

Osoby takie pracują jako sanitariusze w karetkach transportowych (KTW) lub karetkach ratunkowych jako kierowcy (RTW). Poprzednie stopnie nie są szczegółowo regulowane prawnie, natomiast kwalifikacja Rettunssanitäter opiera się o „Grundsätze zur Ausbildung des Personals im Rettungsdienst“ [Zasady kształcenia personelu w ratownictwie medycznym] z 20. kwietnia 1977 r. Szkoleniem wszystkich „stopni“ zajmują się organizacje humanitarne oraz prywatne firmy szkoleniowe.

Do końca 2014 roku można było ukończyć prywatną szkołę zawodową i zostać:

Rettungsassistent (RA)

Kształcenie opierało się na ośmiostronicowej ustawie „Rettungsassistentengesetz“ z 10.07.1989 r. Jeżeli ktoś zaczynał od zera potrzebował dwóch lat. Jeżeli ktoś wcześniej zdobył kwalifikację RS mógł zostać RA w 1,5 roku. Poprostu skracał się czas części teoretycznej. Pierwszy rok (1200 godzin) teorii w szkole (podobnie jak w poprzednich przypadkach szkoły prywatne, lub prowadzone przez organizacje humanitarne). Pierwszy rok kończył egzamin państwowy składający się z częsci praktycznej, pisemnej i ustnej. Gremium egzaminacyjne składało się zazwyczaj z lekarza, i dwóch lub trzech doświadczonych RA, oraz kogoś z ministerstwa (nie wiem czy zawsze). Cena całego roku szkoły to ok. 1500-2500 €. Tak, koszty trzeba było pokryć z własnej kieszeni.

Drugi rok to 1600 godzin praktyk w karetce ratunkowej. (Miesięczne wynagrodzenie ~ 800 €.)
Po ukończeniu tego roku stażu dostawało się od danej organizaji potwierdzenie i wysyłało podanie do ministerstwa o wydanie dyplomu upoważniającego do wykonywania zawodu Rettungsassistent.
Do niedawna był to najwyższy stopien wtajemniczenia w pogotowiu.

Ciekawostka: Sanitariusze którzy np. w latach 80ych lub wcześniej skończyli kursy pierwszej pomocy i pracowali w ówczesnym ratownictwie (karetki często były obsadzone tylko jedną osobą i miały z tyłu auta nad pacjentem zamontowane lustro tak żeby podczas transportu sanitariusz mógł widzieć pacjenta) po uchwaleniu nowej ustawy automatycznie otrzymali tytuł i prawo do wykonywania zawodu Rettungsassistent...

Na szczęście nie stało się tak 1. stycznia 2014 roku kiedy wcześniej wspomniana ustawa „Rettungsassistentengesetz“ została zniesiona przez „Notfallsanitätergesetz“. Żeby zostać Notfallsanitäter (NFS) potrzeba trzech lat. RA z doświadczeniem zawodowym może podejść do egzaminu uzupełniającego. W zależności jak długie ma doświadczenie musi ukończyć jeszcze dodatkowe szkolenie. Do 2021 r. wszystkie karetki ratunktowe (RTW) mają być obsadzone przynajmniej jednym NFS. Raczej się to nie uda w tym terminie…

Jeżeli chodzi o najnowszą ustawę o ratownikach medycznych i związane z tym wykształcenie nie jestem na bierząco ponieważ od powstania ustawy bardzo wiele się zmieniało. Ponoć jeszcze do końca nie pogodzono się z tym kto ma za to zapłacić, czego NFS mają się uczyć i czy po tym jak skończą szkołę będą mogli wykonywać czynności, których się uczyli. Wszystko jest na razie dopracowywane. Jeżeli chodzi o inne przepisy związane z czynnościami ratownika medycznego też na razie nic się nie zmieniło. Izba lekarzy (Bundesärztekammer) jest bardzo krytycznie nastawiona do ratowników medycznych i stara się ich jak najbardziej ograniczać…

POJAZDY

KTW – Krankentransportwagen - karetka transportowa, czasem wysyłana także do nagłych wypadków. Zespół dwuosobowy. Minimum jeden Rettungssanitäter (RS).

RTW – Rettungswagen – podstawowa karetka ratunkowa. Minimum jeden RA. Zespół dwuosobowy.

Jeszcze istnieje wynalazek między KTW i RTW zwany KTW-B, ale bardzo mało tego jeździ. Wszystkie pojazdy są określone normami DIN-Norm - taka niemiecka wersja norm ISO.

NEF – Notarzteinsatzfahrzeug - często Audi Q5 lub podobny samochód osobowy ze sprzętem. Lekarz i kierowca. System „randes-vous“. Lekarz zostaje wysłany razem z zespołem RTW, albo dosłany jeżeli zespół uzna to za konieczne. W zależności od miasta, na jednego lekarza (NEF) przypada od 2 do 4 karetek ratunktowych (RTW).


NAW – Notarztwagen - podobnie jak polska S'ka. Lekarz, RA i RS. Bardzo mała ilość. Wyglądem nie różni się od normalnej karetki (RTW).

ITW – Intensivtransportwagen - intensywna terapia na kołach, używane do transportu międzyszpitalnego. Zazwyczaj lekarz z danego oddziału na pokładzie. Istnieją też ITW wielkości RTW.
Adipöstransport – karetka dla bardzo otyłych pacjentów. Szersze nosze itd. Zespół dwuosobowy podobny jak w RTW. Może wyglądać jak zwykła karetka albo tak jak na zdjęciu:

HvO – Helfer vor Ort – wolontariusze na obszarach wiejskich z przynajmniej podstawową wiedzą o pierwszej pomocy. Zazwyczaj dojeżdżają prywatnym pojazdem. Mają do dyspozycji plecak ratunkowy i AED. Wysyłani jako first responder.

RTH czyli helikoptery ratunkowe i ITH czyli latające intensywne terapie. Łącznie wszystkich stacji pogotowia lotniczego jest w Niemczech 71, a 21 śmigłowców jest dostępnych także w nocy. Organizacje odpowiedzialne za pogotowie lotnicze: ADAC (36), DRF (31), SAR (Bundeswera) (2),
Ministerstwo spraw wewnętrznych (12).

Karetek Neonatologicznych jest w całych Niemczech miedzy 5 a 15. Brak wiarygodnych danych i wszystko zależy też od definicji. Karetki takie to projekty prywatnych firm lub szpitali finansowane z darowizn.

Jest jeszcze wiele innych wynalazków. Niektóre to tylko pojedyńcze pojazdy, dlatego nie będę o tym pisał. Zdjęcia można pooglądać sobie na https://bos-fahrzeuge.info Między innymi istnieją także: ochotnicze ratownictwo wodne (DLRG), ratownictwo górskie (Bergwacht) organizowane przez DRK, oraz Federalna Agencja Pomocy Technicznej (THW), która jest finansowana i nadzorowana przez państwo i ministerstwo spraw wewnętrznych podobnie jak organy zarządzania kryzysowego, które podlegają Bundesamt für Bevölkerungsschutz und Katastrophenhilfe (Federal Office of Civil Protection and Disaster Assistance).

STRUKTURA

Ratownictwo medyczne (Rettungsdienst) w Niemczech regulowane jest federalnie, czyli każdy „Land“ ustanawia własne prawa. Odpowiedzialne za organizowanie, czyli np. ilość i rozmieszczenie karetek odpowiedzialne są gminy.

Organizacje humanitarne takie jak DRK, ASB, Johanniter i Malteser stanowią monopol w ratownictwie medycznym. Współpracują z gminami na zasadzie Public Privat Partnership, lub otrzymują koncesję na usługi. To znaczy, że nie są finansowane z budżetu państwa. Pieniądze za usługi dostają bezpośrednio od danej gminy (żadziej), lub od publicznych i prywatnych ubezpieczeń zdrowotnych (kas chorych). Usługi te, a raczej usługa, to transport. Wyjazd bez transpotu pacjenta to wyjazd darmowy.
Oprócz tego w wielu Landach (Nie udało mi się sprawdzić czy we wszystkich. Na pewno Badenia Wirtembergia i Nadrenia Północna Westfalia) prawo o ratownictwie medycznym (Rettungsdienstgesetz) nakłada obowiązek transportu.

W skrócie oznacza to, że każda karetka musi transportować każdego pacjenta gdy on sobie tego życzy, do najbliższego odpowiedniego szpitala, lub dokąd sobie pacjent zażyczy ponieważ każdy ma prawnie zapewnioną swobodę wyboru lekarza. Nawet jeżeli zespół nie stwierdzi zagrożenia życia, lub zdrowia i potrzeby transportu, musi przetransportować pacjenta jeżeli on tego chce. Naturalnie rzeczywistość wygląda trochę inaczej. Pacjentów, którym szpital nie jest potrzebny, tłumaczy się żeby poszli za kilka godzin do lekarza rodzinnego, albo zostawia im się adres do nastepnej apteki z dyżurem.

Ratownicy robią to na własną odpowiedzialność; dlatego niektórzy wolą zawieźć pacjenta do szpitala i mieć problem z głowy. Po co brać na siebie ryzyko? („Jakie ryzyko!?“ zapyta pewnie polski RM. Za chwilę wytłumaczę.) Spotkałem się kilka razy z tym, że pacjent prosi, żeby zostawić mu oświadczenie na piśmie, że jak zostanie w domu to nic mu się nie stanie…

W takim przypadku dalsza dyskusja z takim pacjentem-prawnkiem-amatorem nie ma większego sensu i nikt nie weźmie na siebie odpowiedzialności pozostawienia go w domu, a tymbardziej zostawiając mu jakiś papier. Wtedy wiezie się go do szpitala dla świętego spokoju i oddania odpowiedzialności w inne ręce. Posiedzi 4 godziny na korytarzu SORu to może się czegoś nauczy.

Zostawienie pacjenta w domu nawet jeżeli nic mu się nie stanie może wiązać się z poważnymi konsekwencjami. Np. § 221 StGB (odmowa pomocy, porzucenie): kara pozbawienia wolności
od 3 miesięcy do 5 lat.

O sytuacji prawnej opowiem później; teraz z powrotem do struktury:

Istnieje jeszcze całkiem prywatne ratownictwo medyczne. Firmy te rozliczają się bezpośrednio z kasami chorych i są same za siebie odpowiedzialne. Jednakże wcześniej wymienione organizacje starają się nie dopuścić firm prywatnych do szeroko pojętego ratownictwa medycznego.

Ciekawostka: Liczba publicznych ubezpieczeń zdrowotnych w Niemczech to 113.
Liczba ta maleje co roku poprzez fuzje. W roku 2000 istniało 420 kas, w 2010 roku 169.

Jeżeli chodzi o zatrudnienie to w ostatnich latach dał się odczuć deficyt personalny. Z jednej strony nie ma dużego przyrostu ponieważ nie kształci się już Rettungsassistent'ów, z drugiej strony wiele osób wycofuje się z tego niewdzięcznego zawodu. Przez ostatnie kilkanaście lat bagatelizowano pewien problem.

Ludzie zaczynali pracę w ratownictwie żeby zrobić coś sensownego w oczekiwaniu na studia. Kończyli szkołę, jeździli rok, może dwa jako RA, i szli studiować medycynę. Z mojej 20-osobowej klasy w pogotowiu zostało 6 osób. Reszta robi całkiem coś innego  lub studiuje. Pracodawcy szeroko się ogłaszają obiecując coraz lepsze warunki pracy. A najlepsze warunki są mniej więcej takie: umowa stała, półroczny okres próbny, wynagrodzenie według taryfikatora. Czas pracy: 40h – 45h tygodniowo.

Najmniej zarobi singiel bez doświadczenia zawodowego jako Rettungssanitäter: ~1400€ na rękę; najwięcej otrzyma Rettungsassistent z 6-letnim doświadczeniem lub dłużej i najlepszą klasą podatkową: ~2100€ netto. Ten sam jako singiel zarobiłby ~1800€. Wystarczy, żeby przeżyć, ale kokosy to też nie są. Dyżury trwają zazwyczaj 12 godzin. Znam jedną bazę gdzie dyżur trwa 16 h, od 7:00 do 23:00.

Można śmiało powiedzieć, że bardzo duża część systemu pogotowia w Niemczech bazuje na wolontariacie. Najbardziej firma DRK. Karetki ratunkowe obsadzone są najczęściej jednym RA i jednym RS. Często jeden z nich to wolontariusz, który na codzień zajmuje się czymś całkiem innym, ale z chęci przeżycia dreszczyku emocji, pojeżdżenia sobie na sygnałach, albo poprostu z lenistwa i z nadzieją przesiedzenia całego dnia w bazie, bierze od czasu do czasu 12 godzinną zmianę, za którą dostaje symboliczne 30-40€ wolne od podatku. Do 2011 r. istniała jeszcze obowiązkowa służba wojskowa, którą można było zamienić na służbę zastępczą między innymi w pogotowiu. Organizacje humanitarne zajmujące się ratownictwem z otwartymi rękami przyjmowały taką tanią siłę roboczą.

Pamiętam mój pierwszy dzień, jako świeżak po szkole, w bazie w małym miasteczku na której jeszcze nigdy nie jeździłem i w ogóle nie znałem okolicy. Zaraz chciałem się dowiedzieć z kim jeżdżę, bo już trząsłem portkami. Pojawiła się koleżanka wolontariuszka. Powiedziała, że na codzień pracuje w urzędzie skarbowym, a karetką jeździ od czasu do czasu i jest tylko RS. Zapytałem ją jak często jeździ; powiedziała, że w ostatnim roku jakieś 10 dyżurów.

Na szczęście nie mieliśmy jakichś poważnych przypadków, ale nie było łatwo pracować nie wiedząc który szpital jest najbliżej i czy przyjmą takiego a takiego pacjenta. A ze strony pani ze skarbówki nie mogłem oczekiwać większego wsparcia, bo też nie znała okolicy.

Na pytanie „Co ty o tym myślisz?“ podnosiła ręce i odpowiadała „Ty jesteś RA i to twoja odpowiedzialność, ja ci się nie mieszam“. Nawet zmierzenie ciśnienia ją przerastało: „180 na 100, ale lepiej sam zmierz, żeby nie było na mnie.“

Podobne sytuacje się powtarzały dlatego poprosiłem szefa, żeby nie dawał mi takich ludzi do karetki. Skończyło się rozmową dyscyplinarną ze mną ponieważ nie akceptowałem polityki firmy (czyli wykorzystywania taniej siły roboczej). Po pół roku zmieniłem pracodawcę.

Bardzo popularne są też „prace socjalne“; Bundesfreiwilligendienst, albo Freiwilliges Soziales Jahr. Czyli dzieciaki, które właśnie osiągnęły pełnoletność, zrobiły prawo jazdy i po ukończeniu edukacji obowiązkowej nie wiedzą co ze sobą zrobić i chcą rok popracować za półdarmo. Też dałem się na początku na to namówić :) Ci młodzi ludzie pracują w szpitalach pchając łóżka w te i we wte, przewożą pacjentów na badania i takie tam. Niektórzy odbębniają swój rok socjalny w domach starców. Inni trafiają do karetek. Kończą miesięczny kurs, dostają kwalifikację RH i jeżdzą KTW (transportówka) za 400€ miesięcznie w pełnym wymiarze godzin. Ci bardziej ambitni robią dodatkowe praktyki i zostają RS, też jeżdzą KTW, a jak mają szczęście to nawet RTW. Otrzymują też ok. 400€ jako „zwrot kosztów własnych“.

Ciekawostka: Wygląd. Nie ma jednolitego uniformu dla ratowników. Ubiór i pojazdy każdej organizacji wyglądają trochę inaczej. Czerwony krzyż nosi spodnie i kurtki czerwone, pomarańczowe lub czerwono-żółte, oraz białe lub granatowe polówki, w wyglądzię pracowników ASB przeważa kolor żółty, spodnie mogą być czerwone, lub ciemnogranatowe; Malteser są zazwyczaj czerwono-czarni; są też firmy które ubierają pracowników w kolory niebieski, czarny, biały…

SYTUACJA PRAWNA

Wymienię w kilku punktach sprawy, które najbardziej mnie bolą i sprawiają, że ratownicy w Niemczech są sfrustrowani i zastraszeni, a cały system kuleje. Niestety w Niemczech ludzie przyzwyczaili się do takiego stanu rzeczy i nie próbują nic zmienić. „Starzy ratownicy“ nawet nie chcieliby, żeby coś się zmieniło. Nie chce im się uczyć nowych rzeczy i są zadowoleni z tego, że nie spoczywa na nich zbyt wielka odpowiedzialność.

Tak jak już wcześniej wspomniałem pogotowie jest zobligowane do transportowania pacjentów. Można zostawić pacjenta w domu, ale jeżeli coś mu się stanie można mieć nieprzyjemności.

Są też inne przepisy, które nakazują udzielenia pomocy osobom, które jej potrzebują w nagłym wypadku, w najlepszy możliwy sposób. Wszystko zależy od interpretacji.

Ratownik medyczny w Niemczech nie jest uważany za funkcjonariusza publicznego. Osoby pracujące w ratownictwie medycznym są „osobami zatrudnionymi w podmiocie prawa publicznego“ (tłumaczenie oddające sens - Angestellter im öffentlichem Dienst) i teoretycznie można by było na tej podstawie uznać go za funkcjonariusza publicznego (Beamter), ale praktyka wygląda inaczej: ratownicy w Niemczech to zwykłe robole. Tymbardziej jeżeli zatrudnieni są w firmach prywatnych. Natomiast jeżeli pracodawcą jest Ministerstwo Sprawiedliwości (Justiz) i ratownik pracuje np. w więzieniu, albo Zawodowa Straż Pożarna (Berufsfeuerwehr) to wtedy taka osoba ma status urzędnika/funkcjonariusza publicznego.

Izba lekarzy (Bundesärztekammer), która notabene nie jest w żadnym wypadku władzą ustawodawczą ani sądowniczą, a tylko związkiem zawodowym, ma najwięcej do powiedzenia. Kolejna grupa decydentów to DIVI (Niemieckie interdyscyplinarne towarzystwo medycyny intensywnej i ratunkowej) - naukowcy zajmujący się między innymi medycyną ratunkową.
W 1992 r. (ostatnio aktualizowane w 2004 r.) Izba lekarzy wydała zalecenia dla ratowników medycznych w związku z czynnościami ZAREZERWOWANYMI TYLKO DLA LEKARZY.

Jakie to są czynności i kiedy może je zastosować ratownik medyczny? Najpierw wytłumaczę gdzie leży problem. §1 HPG [prawo o trudnieniu się medycyną przez nie-lekarzy] z 1939 r. (!) mówi o tym, że kto chce diagnozować, leczyć, łagodzić choroby itp. nie będąc lekarzem potrzebuje na to zezwolenia. Bezpośrednio dotyczy to naturopatów. Decydujący jest jednak paragraf 5. który grozi tym, że kto w celach zarobkowych zajmuje się leczeniem (dosłownie „trudni się medycyną“) nie będąc lekarzem, ani nie mając pozwolenia może trafić nawet na rok do więzienia. Ratownik nie jest ani lekarzem, ani nie ma pozwolenia na leczenie.

Według prawników zastosowanie tego przepisu przed sądem jest raczej wątpliwe, ponieważ ma ono chronić obywateli przed szarlatanami, a nie przed wykwalifikowanymi osobami i to jeszcze takimi, które są zobowiązane do pomagania chorym. Jednak nie raz powoływano się przed sądem na to prawo żeby 'udupić' ratownika.

Prawo o środkach odurzających (Betäubungsmittelgesetz) nie pozostawia już żadnych wątpliwości. Jedynie lekarze, lekarze dentyści i weterynarze mogą stosować substancje wypisane w tym prawie. Jest ich bardzo dużo. Wymienię tylko kilka dobrze znanych: Alprazolam, Barbital, Clonazepam, Diazepam, Fentanyl, Lorazepam, Midazolam, Morfina, Piritramid, Sufentanil, Tilidin.
Niektóre z tych leków znajduje się w karetkach, ale ratownikom nie wolno ich tak poprostu używać.

Przykład: zespół podstawowy (RTW), na pokładzie Rettungsassistent i Rettungssanitäter, zostaje wezwany do nieprzytomnej osoby leżącej na ulicy. Na miejscu zastają mężczyznę, w wieku ok. 35 lat, w stanie padaczkowym. Osoba która wezwała pogotowie mówi, że drgawki trwają już od ok. 10 min. Zespół pyta dyspozytora czy jest dostepny lekarz (NEF). Lekarz może dojechać na miejsce za około 15 minut. Co teraz?! W tym miejscu wróćmy znowu do zaleceń Izby Lekarzy. Według tych zaleceń zarezerwowane tylko dla lekarzy ale w WYJĄTKOWYCH OKOLICZNOŚCIACH dopuszczalne także dla ratowników medycznych są następujące czynności: defibrylacja półautomatyczna, intubacja dotchawiczna bez leków zwiotczających, zakładanie wenflonu, stosowanie krystaloidów, oraz stosowanie leków w wymienionych przypadkach:

Adrenalina – NZK, anafilaksja
Beta2-mimetyki w sprayu – obstrukcyjne stany oddechowe
Nitrogliceryna – ACS / AP
Benzodiazepiny doodbytniczo – stany padaczkowe
Glukoza 40% - Hipoglikemia
Nieopioidowe leki przeciwbólowe – silne bóle

To oznacza, że ratownikom tak na prawdę nie wolno wykonywać tych czynności, ale jeżeli zaistnieje sytacja wyjątkowa to izba lekarzy pozwala na niektóre z nich.

Ratownik musi wtedy powołać się na §34 StGB – Rechtfertigender Notstand – czyli właśnie sytuacja wyjątkowa / okoliczność łagodząca. Chodzi o to, że na przykład nikt nie będzie żądał odszkodowania za wybitą szybę jeżeli wybicie jej było konieczne do dostania się do mieszkania żeby uratować czyjeś życie lub zdrowie. To przykład sytuacji wyjątkowej. Oczywiście musi zareagować adekwatnie i proporcjonalnie do sytuacji podejmując jak najmniejinwazyjne kroki. To znaczy, że na przykład rurka krtaniowa ma pierwszeństwo przed dotchawiczną, a podanie doustne glukozy przed dożylnym.

Ostatecznie o zakresie dopuszczalnych czynności decyduje lekarz odpowiedzialny za dany Land (Ärztlicher Leiter Rettungsdienst), ale w oparciu o zalecenia Izby Lekarzy; czyli może np. pozwolić na stosowanie midazolamu dożylnie w przypadku stanu padaczkowego. Wszystko oczywiście tylko i wyłącznie w sytuacjach wyjątkowych, czyli jeżeli lekarz jest niedostępny lub nie dojedzie na czas!

Gdyby w opisanym wcześniej przypadku lekarz w ogóle nie był dostępny, ratownik może się powołać na §34 StGB i działać na własną rękę. W tym przypadku zaaplikować doodbytniczo tubkę diazepamu. Jeżeli lekarz jest w drodze i będzie za minutę pozostaje mu na niego czekać, a w tym czasie ewentualnie przygotować (nie zakładać) wenflon i leki. Może też przykryć pacjenta kocem i podłożyć mu coś pod głowę. A co jeżeli lekarz ma być za 5 minut? Na pewno za tyle dojedzie? Czekać czy działać? Przed takim dylematem stajemy bardzo często. Na szczęście większość lekarzy systemu przymyka oko na samodzielne działania. Niemieckie przysłowie mówi: nie ma sędziego bez oskarżyciela.

Na koniec perełka: międzynarodowy znak Star of Life, czyli Gwiazda Życia została w Niemczech wykupiona i zastrzeżona jako znak towarowy przez „Bundesverband eigenständiger Rettungsdienste und Katastrophenschutz“ (BKS), związek prywatnego ratownictwa medycznego, w którym zrzeszone są firmy prywatne zajmujące się ratownictwem i transportem medycznym, o którym z oficjalnej strony internetowej można dowiedzieć, że używanie znaku Star of Life jest zabronione bo to ich logo i są konsekwentni jeżeli chodzi o ściganie osób które się tym logo posługują nie będąc w ich klubie :)
https://www.bks-rettungsdienst.de/leistungen/bks-stern/

Podsumowanie:

Ratownicy medyczni w Niemczech ciągle poruszają się w szarej strefie. Wykonują czynności, których prawo zabrania mając nadzieję, że nic nie pójdzie źle i nikt ich nie oskarży. Wykształcenie pozostawia wiele do życzenia.

Lekarze na szczycie ratowniczej drabiny najchętniej zabroniliby dotykać pacjentów. Społeczeństwo nie ma w ogóle pojęcia kim jesteśmy, co potrafimy, a co możemy lub nie możemy zrobić. Niektórzy na widok samych ratowników żądają przyjazdu lekarza i nie chcą z ratownikami nawet rozmawiać, inni dziwią się, że muszą czekać ze złamaną nogą na lekarza żeby ulżył im w bólu, a ratownicy stoją obok nic nie robią, tłumacząc się, że nie wolno im podawać leków.

Duża część społeczeństwa dalej uważa, że tak jak przed 2011r. karetkami jeżdżą niewykształcone osoby pełniącę służbę zastępczą, którzy tylko transportują ludzi do szpitala, nazywając nas lekceważąco „Zivi“. Przez ostatnie lata zrobiono bardzo małe kroczki w kierunku usprawnienia ratownictwa medycznego. Między innymi wprowadzenie nowego zawodu, który moim zdaniem też nie jest jeszcze całkiem dopracowany. Niestety Niemcy nie lubią zmian. Jeżeli czegoś nie znają bo jest nowe to tego nie stosują. Społeczeństwo jest ślepe i ma to gdzieś, a politycy tylko liczą pieniądze i dopóki wszystko jako tako działa i nie sprawia większych problemów to nikogo nie interesuje Rettungsdienst…

O mnie:

Mam 28 lat. Od 2006 mieszkam w Niemczech. Wyjechałem wkrótce po ukończeniu gimnazjum i resztę wykształcenia odebrałem za granicą. W 2011 postanowiłem zostać ratownikiem medycznym. Najpierw ukończyłem za jednym zamachem kursy: Sanitätshelfer, Rettungshelfer i Rettungssanitäter, po czym zaliczyłem rok socjalny jeżdżąc KTW. W kwietniu 2013 ukończyłem prywatną szkołę zawodową w Karlsruhe, a po roku stażu w firmie ASB w grudniu 2014 otrzymałem dyplom uprawniający do wykonywania zawodu Rettungsassistent. Na początku ubiegłego roku przeprowadziłem się i znalazłem pracę w prywatnym ratownictwie medycznym. Niestety panowały tam skandaliczne warunki i w listopadzie zmieniłem pracodawcę. Teraz pracuję fifty-fifty w zespołach KTW i RTW.

Jeżeli chcielibyście wyrazić swoją opinię lub macie pytania zapraszam do kontaktu mailowego:
m.j.ignaczak@googlemail.com